Dużo się dzieje ostatnio w kwestiach warunków pracy: z jednej strony zmiany w kodeksie wynikające z wdrażania dyrektywy unijnej dotyczącej jawności wynagrodzeń, z drugiej zaś zwiększenie uprawnień kontrolnych Państwowej Inspekcji Pracy w zakresie weryfikacji form zatrudnienia.
Zmiany te wpisują się w szerszy trend wzmacniania ochrony pracowników, ograniczania nierówności płacowych oraz przeciwdziałania nadużyciom związanym z wykorzystywaniem kontraktów cywilnoprawnych.
Duże emocje budzi szczególnie temat zwiększenia uprawnień PIP w kierunku podważania zasadności relacji B2B między pracodawcą a usługodawcą i możliwości zmiany tychże relacji na umowę o pracę na mocy decyzji administracyjnej.
Dotyczy to de facto dwóch kompletnie różnych zjawisk:
Te dwa zjawiska mają zupełnie inne źródła i konsekwencje. O ile w pierwszym przypadku interwencja państwa ma na celu ochronę pracowników przed nadużyciami, o tyle w drugim pojawia się pytanie o zakres ingerencji państwa w swobodę wyboru formy współpracy między jakby nie było dorosłymi i świadomymi uczestnikami rynku pracy.
Regulacje w zakresie dążenia do transparentności wynagrodzeń póki co dotyczą wyłącznie procesów rekrutacyjnych. Potencjalny kandydat lub kandydatka musi zostać poinformowany o wysokości wynagrodzenia wraz z dodatkami lub obowiązujących widełkach na etapie umożliwiającym negocjacje. Nie można również pytać o dotychczasowe zarobki. Ponadto oferty pracy muszą być neutralne płciowo.
To jednak dopiero początek. Najpóźniej do 7 czerwca 2026 roku Polska ma w pełni wdrożyć unijną dyrektywę o jawności wynagrodzeń. Pracodawcy będą zobowiązani do tworzenia przejrzystych i obiektywnych systemów wynagrodzeń, opartych na takich kryteriach jak kompetencje, odpowiedzialność czy warunki pracy, oraz do ujawniania zasad ustalania płac i podwyżek. Pracownicy zyskają prawo do informacji o swoim wynagrodzeniu oraz do danych o średnich zarobkach na porównywalnych stanowiskach (z uwzględnieniem podziału na płeć), co w praktyce umożliwi weryfikację ewentualnej dyskryminacji. Jednocześnie każdy pracownik będzie miał prawo do dowolności w informowaniu o swoim wynagrodzeniu.
Kluczowe znaczenie będą miały nowe obowiązki raportowe, które różnią się w zależności od wielkości firmy. Największe organizacje (zatrudniające co najmniej 250 pracowników) będą zobowiązane do corocznego raportowania luki płacowej, natomiast firmy średnie (100–249 pracowników) będą składać takie raporty co trzy lata. Mniejsze podmioty (poniżej 100 pracowników) nie zostaną objęte obowiązkiem cyklicznego raportowania, jednak nadal będą musiały stosować zasady równości wynagrodzeń i transparentności. Jeśli w raportach zostanie wykazana różnica płac przekraczająca 5% w obrębie konkretnych kategoriii nie będzie ona obiektywnie uzasadniona, pracodawca będzie zobowiązany do przeprowadzenia szczegółowej analizy i wdrożenia działań naprawczych.
Nowe regulacje przewidują również realne sankcje finansowe za brak wdrożenia przepisów (od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych) oraz zwiększony nadzór Państwowej Inspekcji Pracy. W praktyce oznacza to, że brak spójnego i uzasadnionego systemu wynagrodzeń przestaje być wyłącznie wewnętrznym problemem organizacji, a staje się istotnym ryzykiem prawnym i finansowym.
Wprowadzenie transparentności to również istotne ryzyko społeczne i organizacyjne. Może ujawnić nieuzasadnione dysproporcje płacowe – wynikające nie z obiektywnych kryteriów, lecz z historii zatrudnienia, indywidualnych negocjacji, czy niespójnych decyzji menedżerskich. To z kolei może prowadzić do wzrostu liczby sporów pracowniczych – pracownicy, mając dostęp do większej ilości informacji, będą częściej kwestionować poziom swojego wynagrodzenia i domagać się wyjaśnień lub wyrównania.
Dodatkowo w zespołach, w których różnice płacowe wcześniej nie były widoczne, mogą pojawić się napięcia i poczucie niesprawiedliwości. a w konsekwencji spadek morale. Jeśli organizacja nie jest przygotowana na to, żeby te różnice uzasadnić, to konflikty i spadek morale są gwarantowane. Transparentność zadziała jak „katalizator” – nie stworzy problemów, ale przyspieszy ich ujawnienie i eskalację, zmuszając organizacje do zmierzenia się z tym, co dotychczas udawało się „zamieść pod dywan”.
Równolegle ze zmianami w Kodeksie Pracy, dotyczącymi jawności wynagrodzeń zwiększają się uprawnienia PIP, która z założenia na mocy decyzji administracyjnej będzie mogła zmienić umowę cywilnoprawną w UoP. Tak jak pisałam wcześniej: zmiany te są dążeniem do uregulowania dwóch obszarów: po pierwsze tzw. śmieciówek, po drugie współpracy podejmowanej na zasadzie B2B.
W tym pierwszym przypadku sytuacja wydaje się dość jasna – chodzi o prawa pracownicze, uczciwą konkurencję między firmami i stabilność systemu społecznego. Nieco inaczej sprawa wygląda w tym drugim przypadku, kiedy umowa jest zawierana na mocy dobrowolnego porozumienia między świadomymi nomen omen stronami.
Wg danych GUS liczba pracujących na własny rachunek to ok 2,3 mln, z czego 1,7 mln to osoby niezatrudniające ani jednego pracownika. Samozatrudnieni stanowią 10,2% pracujących ogółem. Ponad dwie trzecie, to mężczyźni (67,4%) i osoby pracujące w miastach (67,1%)
Oznacza to, że potencjalny obszar oddziaływania nowych przepisów może obejmować kilkaset tysięcy relacji gospodarczych opartych na wolnej woli i korzyści obu stron.
Firmy osób samozatrudnionych najczęściej działają w sekcjach:
To z kolei wskazuje na specjalistyczne kwalifikacje osób pracujących w takim modelu.
Dwie podstawowe motywacje to wyższe wynagrodzenie netto przy tym samym koszcie dla firmy i większa elastyczność organizacji pracy. Nierzadko daje to kontraktorom również możliwość współpracy z kilkoma klientami jednocześnie.
Jeśli chodzi o słabe strony takiego modelu to należy z pewnością wskazać niższe składki na ubezpieczenia społeczne i ewentualnie mniejszą stabilność zatrudnienia. Ważne jest jednak żeby pamiętać, że umowa o pracę również nam całkowitej pewności zatrudnienia nie daje, a różnica w wysokości wynagrodzeń pomiędzy UoP a B2B kompensuje straty finansowe wynikające z braku odprawy, czy krótszego okresu wypowiedzenia już po kilku miesiącach.
A co taki model daje pracodawcom? I tu lista korzyści jest znacznie dłuższa:
Najważniejszą zmianą jest to, że teraz inspektor PIP będzie mógł wydać decyzję administracyjną i sam przekształcić umowę w etat, jeśli uzna, że współpraca wygląda jak normalny stosunek pracy: praca wykonywana dla jednego zleceniodawcy, pod kierownictwem przełożonego, w ściśle określonym miejscu i godzinach.
Firma może zostać zmuszona do zawarcia umowy o pracę, zapłaty zaległych składek ZUS i podatków, wypłaty urlopów, nadgodzin, świadczeń pracowniczych. Co może realnie „zaboleć” . Wprawdzie jest droga odwoławcza: najpierw do wyższego inspektora, potem do sądu pracy, niemniej jak to będzie działało w praktyce, to dopiero zobaczymy.
Eksperci rynku pracy i kancelarie prawa pracy najczęściej wskazują trzy możliwe scenariusze rozwoju sytuacji:
Niezależnie od rozwoju sytuacji warto się do tego przygotować, bo ryzyko na wielu płaszczyznach jest naprawdę bardzo duże.
Nadchodzące zmiany regulacyjne w obszarze transparentności wynagrodzeń oraz ograniczenia stosowania modelu B2B nie pozostaną bez istotnego wpływu na funkcjonowanie organizacji.
Jednym z najbardziej bezpośrednich i odczuwalnych skutków będzie presja na wzrost kosztów zatrudnienia poprzez uwzględnienie pełnych kosztów pracy. Wprowadzenie większej jawności płac również spowoduje konieczność wyrównywania wynagrodzeń pomiędzy pracownikami wykonującymi podobne zadania – raczej do góry niż w dół powiedzmy sobie szczerze.
Równolegle organizacje staną przed koniecznością redefinicji modeli zatrudnienia. Dotychczasowa elastyczność w korzystaniu z kontraktów B2B będzie musiała zostać zastąpiona bardziej świadomym i uporządkowanym podejściem do projektowania relacji współpracy. Kluczowe stanie się wyraźne rozdzielenie ról, które rzeczywiście mogą być realizowane w formule B2B, od tych, które z uwagi na charakter pracy powinny być wykonywane w ramach stosunku pracy.
Konieczne stanie się wdrożenie przejrzystych systemów wynagrodzeń, opartych na jasno określonych kryteriach, takich jak zakres odpowiedzialności, kompetencje czy wyniki pracy. Wzrośnie znaczenie standaryzacji procesów, co z jednej strony zwiększy bezpieczeństwo organizacji, ale z drugiej może ograniczyć jej operacyjną elastyczność. Istotnie zmieni się również rola menedżerów niższego szczebla – będą oni musieli nie tylko podejmować decyzje płacowe, ale także umieć je uzasadnić w sposób spójny, transparentny i akceptowalny dla pracowników. W praktyce oznacza to konieczność podniesienia kompetencji menedżerskich w obszarze komunikacji i zarządzania zespołem. Chociaż w początkowej fazie będzie to spore wyzwanie, finalnie na pewno przyniesie dużo korzyści.
Równolegle konieczny jest przegląd polityki wynagrodzeń. W wielu organizacjach będzie to oznaczało budowę lub gruntowną aktualizację siatek płac, przeprowadzenie analizy różnic wynagrodzeń oraz wdrożenie transparentnych kryteriów ich ustalania. Kluczowe jest przy tym nie tylko samo zidentyfikowanie nierówności, ale także określenie planu ich adresowania w sposób kontrolowany i dostosowany do możliwości finansowych firmy. Transparentność nie musi bowiem oznaczać natychmiastowego wyrównania wszystkich różnic, ale wymaga jasnego uzasadnienia ich istnienia oraz określenia kierunku zmian. Wymagać też może żmudnych procesów negocjacyjnych i zmian w strukturze zatrudnienia.
Zwiększona transparentność wymaga przygotowania organizacji – zarówno na poziomie systemowym, jak i kulturowym. Pracownicy powinni rozumieć zasady kształtowania wynagrodzeń, kryteria podejmowania decyzji płacowych oraz logikę stojącą za ewentualnymi różnicami. Trzeba to bardzo dobrze przemyśleć i przygotować. Koszty społeczne i wizerunkowe nieprzemyślanych kroków mogą być naprawdę bolesne.
Nadchodzące zmiany będą istotnym wyzwaniem dla organizacji. Można je potraktować jako konieczność reaktywnego dostosowania się do nowych przepisów, albo też jako impuls do uporządkowania polityki wynagrodzeń i modeli współpracy.
Proaktywne podejście, oparte na analizie, planowaniu oraz świadomym zarządzaniu zmianą nie tylko pozwoli ograniczyć ryzyko, ale może się wprost przełożyć na wzrost efektywności zarządzania organizacją, przede wszystkim poprzez odejście od intuicyjnego podejmowania decyzji na rzecz świadomego operowania danymi.
Transparentność wynagrodzeń eliminuje przestrzeń dla przypadkowych decyzji płacowych. Organizacja musi jasno określić, dlaczego dane stanowisko znajduje się w konkretnej kategorii wynagrodzeń. Musi również jasno ustalić zasady obowiązujące w przypadku podwyżek, awansów, czy zmiany warunków zatrudnienia. To znacząco skraca czas podejmowania decyzji przez menedżerów, z drugiej strony zaś ogranicza liczbę wyjątków wymagających indywidualnego rozpatrzenia.
Korzystanie z twardych danych: benchmarków rynkowych, wartościowania stanowisk czy mierzalnych efektów pracy powoduje, że w efekcie decyzje menedżerskie są nie tylko prostsze, ale także bardziej spójne. Łatwiej je obronić nie tylko w przypadku kontroli, ale również w przypadku wewnętrznych roszczeń innych pracowników. A to z kolei wprost niweluje ilość konfliktów w zespole.
Dane, które będą wymagały uporządkowania to:
W praktyce oznacza to rozwój systemów HR, konieczność większej integracji danych kadrowych i finansowych, a także eliminację „rozproszonych” źródeł informacji (np. niezliczonych plików Excel, funkcjonujących poza systemem w quasi formalnym obiegu).
Dostęp do uporządkowanych danych umożliwia natomiast organizacji przejście na wyższy poziom analizy, uwzględniający nie tylko identyfikację nieuzasadnionych różnic płacowych, ale także badanie korelacji między wynagrodzeniem a efektywnością, prognozowanie kosztów zatrudnienia przy skalowaniu zespołu, czy też ocenę ryzyka odejść w kontekście poziomu wynagrodzeń.
Dzięki temu przede wszystkim HR przestaje być „spychane” do obszaru operacyjnego, a zaczyna realnie wspierać decyzje biznesowe. Zyskuje narzędzia do prowadzenia merytorycznej dyskusji z zarządem i menedżerami. Zamiast opinii pojawiają się konkretne liczby, analizy i scenariusze, a to z kolei zwiększa wpływ na strategiczne decyzje dotyczące organizacji.
Zmiany legislacyjne dotyczące transparentności wynagrodzeń oraz rozszerzenia uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy istotnie zmieniają sposób funkcjonowania organizacji, szczególnie w kontekście modeli zatrudnienia B2B. Z jednej strony mają na celu eliminację nadużyć i zwiększenie ochrony pracowników, z drugiej – ingerują w obszary, które dotychczas były wynikiem świadomych decyzji biznesowych i rynkowych. Dla firm oznacza to wzrost kosztów, konieczność uporządkowania polityki wynagrodzeń oraz weryfikację relacji współpracy, zwłaszcza tam, gdzie model B2B może budzić wątpliwości.
Jednocześnie zmiany te mogą stać się impulsem do profesjonalizacji zarządzania – szczególnie w obszarze danych i procesów decyzyjnych. Organizacje, które podejdą do nich proaktywnie, mogą nie tylko ograniczyć ryzyko prawne, ale również zwiększyć efektywność działania i wzmocnić rolę HR jako partnera biznesowego.
Formalnie nie – dyrektywa dotyczy pracowników zatrudnionych na umowie o pracę. W związku jednak ze zwiększonymi uprawnieniami PIP w zakresie podważania umów B2B i możliwości zamiany ich na UoP na mocy decyzji administracyjnej, ten wpływ będzie wyraźny.
Szczególnie w sytuacjach, kiedy obecnie B2B nie jest współpracą stricte kontraktorską i trzeba ją będzie przekształcić w umowę o pracę. Aby zagwarantować pracownikowi ten sam dochód netto będziemy najprawdopodobniej musieli ponieść znacznie większe koszty (brutto-brutto).
Mamy w tej sytuacji trzy wyjścia:
Nie – takie podejście byłoby kosztowne i biznesowo nieuzasadnione.
Reforma PIP nie jest wymierzona w sam model B2B, tylko w jego nadużycia, czyli tzw. fikcyjne B2B. Kluczowe znaczenie ma to, jak w praktyce wygląda współpraca, a nie sama forma umowy.
Ryzyko dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których:
W takich przypadkach PIP będzie mógł przekształcić umowę w UoP i nałożyć obowiązek zapłaty zaległych składek i świadczeń. Najlepszym podejściem nie jest „hurtowe” przechodzenie na UoP , tylko weryfikacja obecnych umów i dopasowanie właściwego modelu do charakteru pracy.
Przekształcenie umowy B2B w UoP jest zasadne wtedy, kiedy współpraca spełnia cechy stosunku pracy (podporządkowanie, stałe godziny, brak niezależności), lub wtedy gdy dana rola związana jest z potrzebą kontroli i dostępności: wymaga stałej obecności, jest silnie osadzona w strukturze organizacyjnej, obejmuje odpowiedzialność wewnętrzną (np. zarządzanie zespołem). PM, który prowadzi projekt i robi to równolegle dla kilku zleceniodawców, może to robić w ramach kontraktu, ale jeśli buduje zespół, ustala cele, dba o ścieżkę rozwoju pracowników — to wskazuje na umowę o pracę.
Warto rozważyć również UoP w sytuacji, kiedy zależy Ci na całkowitym zakazie konkurencji, lub wartość pracownika jest kluczowa dla funkcjonowania firmy.
Przed podjęciem tego kroku kluczowe jest jednak posiadanie dobrze skonstruowanej siatki wynagrodzeń, aby mieć argumenty do negocjacji i uniknąć nieuzasadnionego zwiększenia kosztów.
Ten scenariusz będzie wymagał nie tylko zmiany umowy, ale całego modelu współpracy.
Musimy zadbać o realną niezależność wykonawcy, pracuje on w oparciu o ustalone stawki, samodzielnie organizuje swój czas i miejsce pracy, a także ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za rezultat.
Za tym idzie konieczność zmiany sposobu rozliczeń na godzinowe (time & material) lub rozliczenie za efekt (fixed price / deliverables). A do tego konieczne jest posiadanie jasnych zasad ewidencji i weryfikacji pracy.
Warto przy ustalaniu stawki uwzględnić stawki rynkowe przy zbliżonych kompetencjach i doświadczeniu, ale też trzeba mieć na uwadze, że efektywność kontraktora, który ma znajomość organizacji i specyfiki pracy dla konkretnych klientów może być znacznie wyższa niż osoby pozyskanej na wolnym rynku.
Anna Świętochowska jest badaczką zarządzania, konsultantką ds. rozwoju organizacji oraz doradczynią firm technologicznych. Posiada ponad 20 lat doświadczenia liderskiego, a jej zainteresowania obejmują kulturę organizacyjną, efektywną współpracę, evidence-based management oraz przyszłość pracy. W swojej działalności łączy badania naukowe z praktycznymi doświadczeniami, pomagając organizacjom budować bardziej efektywne, transparentne i skoncentrowane na ludziach miejsca pracy.
Zarządzaj całym cyklem życia pracownika — od pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej po końcowy offboarding — bez przełączania się między zakładkami i bez utraty danych.

Automatyzacja onboardingu i offboardingu usprawnia procesy HR, ale nie wszystko warto oddawać technologii. Sprawdź, gdzie potrzebna jest obecność HR i managerów.
PeopleForce i BPiON usprawniają procesy HR i płacowe dzięki płynnej integracji z Enovą, redukując liczbę błędów, automatyzując workflowy i oszczędzając czas.
Przejrzyste omówienie metodologii kalkulatora ROI w HR od PeopleForce.