Prezenteizm to sytuacja, w której pracownik jest obecny w pracy, ale z powodu choroby, wyczerpania lub stresu pracuje znacznie poniżej swoich możliwości, czego raporty absencji nie pokazują.
Prezenteizm to obecność w pracy bez zdolności do normalnej pracy: pracownik jest w biurze albo zalogowany, ale wykonuje wyraźnie mniej niż zwykle z powodu choroby, wyczerpania, stresu albo kryzysu osobistego. Formalnie wszystko się zgadza — osoba jest w ewidencji czasu pracy, w raportach nieobecności nic nie widać. Dlatego zjawisko latami pozostaje niezmierzone.
Prezenteizm to lustrzane odbicie absencji i większość badań pokazuje, że kosztuje firmę więcej. Nieobecność widać i da się ją zastąpić; prezenteizm po cichu obniża wyniki, zwiększa liczbę błędów, a przy infekcji rozsiewa problem na cały zespół.
Warto rozróżniać dwa typy zjawiska: pracę w chorobie i obecność bez zaangażowania, bliższą cichemu odchodzeniu. W danych wyglądają podobnie, a wymagają zupełnie innych działań.
Nie ma licznika prezenteizmu, więc wnioskuje się o nim z kilku sygnałów naraz. Istnieją zwalidowane kwestionariusze, jak WHO Health and Work Performance Questionnaire albo Stanford Presenteeism Scale, w których pyta się wprost, jak bardzo stan zdrowia wpłynął na pracę; zwykle uruchamia się je anonimowo razem z badaniem zaangażowania.
Drugiej perspektywy dostarczają dane HR. Podejrzanie niska absencja chorobowa w zespole, w którym rosną oznaki wypalenia zawodowego. Narastający urlop zaległy. Regularna praca poza harmonogramem albo urlopy składane i odwoływane. Różnica między liczbą godzin a dostarczonym efektem. Żaden z tych sygnałów nie jest sam w sobie dowodem i żaden nie należy do rozmowy oceniającej konkretną osobę: to informacje na poziomie zespołu, o obciążeniu i zasadach.
Spraw, żeby wyzdrowienie było dostępne. Część firm uzupełnia wynagrodzenie chorobowe do 100 % albo daje kilka dni na zdrowie w roku bez zwolnienia lekarskiego — to najprostszy sposób, żeby zdjąć presję finansową. Wycofaj premie za obecność i wskaźniki nagradzające bycie na miejscu zamiast efektu.
Rozwiąż problem zastępstw. Jeśli nieobecność jednej osoby zatrzymuje proces, to kwestia planowania zatrudnienia: szkol zastępców, dokumentuj procesy, wyznacz osobę kryjącą każdą krytyczną rolę. Poproś menedżerów, żeby dawali przykład: odsyłali chorych do domu i sami brali zwolnienia otwarcie. Pilnuj urlopów, bo niewykorzystane dni to nie lojalność. I traktuj choroby przewlekłe oraz okresy wysokiego stresu jako kwestię dostosowania warunków pracy, a nie nieobecności: elastyczne godziny albo czasowo zmienione zadania zachowują znacznie więcej niż pełny tydzień przepracowany na pół gwizdka.
Zaczyna się od uczciwych danych o nieobecnościach. W module urlopów zwolnienie chorobowe i firmowe dni na zdrowie konfigurujesz jako osobne typy z własną ścieżką akceptacji, zasadami zgłaszania i oznaczeniem płatności, więc zgłoszenie choroby zajmuje minutę i nie wymaga negocjacji. Salda, naliczenia i przeniesienia widać przy każdej osobie, więc narastający urlop zaległy przestaje być niespodzianką w grudniu.
Drugie źródło sygnałów to sami ludzie. PeoplePulse prowadzi anonimowe badania pulsowe i eNPS w stałym rytmie i to właśnie tam warto zapytać o obciążenie, energię i o to, czy ludzie czują, że mogą wziąć dzień wolny. Regularne spotkania jeden na jeden w PeoplePerform dają przełożonemu miejsce, w którym zmianę widać wcześniej niż w wypowiedzeniu. A analityka HR zestawia absencję, wykorzystanie urlopów, nadgodziny z PeopleTime i rotację — i to tam wreszcie widać zespół, który nigdy nie choruje i nigdy nie bierze urlopu.
Od Core HR po zaawansowaną analitykę HR — zobacz, jak PeopleForce pomaga zespołom automatyzować procesy i oszczędzać nawet 80 godzin miesięcznie.