Czym jest wirtualny HR?
Wirtualny HR to dostarczanie usług HR przez oprogramowanie i kanały zdalne zamiast obsługi osobistej. Pracownicy sami znajdują odpowiedzi na rutynowe pytania, wnioski trafiają do właściwych osób automatycznie, dokumenty podpisuje się bez drukowania, a dane o ludziach mieszkają w jednym systemie, a nie w segregatorze i czterech arkuszach.
Warto odróżnić wirtualny HR od dwóch rzeczy, z którymi bywa mylony. To nie to samo co praca zdalna: zakład produkcyjny, gdzie wszyscy są na miejscu, może mieć w pełni cyfrowy HR, a rozproszony zespół może prowadzić wszystko w mailach. To także nie outsourcing HR, w którym praca wychodzi poza firmę. W wirtualnym HR praca zostaje w środku, zmienia się tylko kanał, którym dociera do ludzi.
Przepisy zdążyły za praktyką w kilku kluczowych miejscach. Dokumentację pracowniczą, w tym akta osobowe, można prowadzić i przechowywać w postaci elektronicznej, a postać papierowa i elektroniczna są równoważne. Zwolnienia lekarskie trafiają do pracodawcy elektronicznie przez profil na PUE ZUS, bez papierowego druku przynoszonego do biura. Praca zdalna ma własne miejsce w Kodeksie pracy wraz z obowiązkiem uzgodnienia zasad i ekwiwalentu.
Dla części oświadczeń i umów wystarczy forma dokumentowa, ale tam gdzie przepis wymaga formy pisemnej, równoważny jest wyłącznie kwalifikowany podpis elektroniczny. To rozróżnienie decyduje o tym, co naprawdę można przenieść do systemu, więc warto ustalić je z prawnikiem osobno dla każdego typu dokumentu, zanim zaprojektujesz proces.
Część pracy HR jest masowa, oparta na regułach i pozbawiona emocji. Właśnie ona powinna przestać zjadać ludzką uwagę:
Błędem wirtualnego HR jest uznanie kanału za całość pracy. Zwolnienia, skargi, spory o wynagrodzenie, konflikty między współpracownikami i rozmowy, w których komuś jest ciężko, wymagają głosu, a w miarę możliwości twarzy. Dobrze zbudowany system wygospodarowuje czas właśnie na takie rozmowy, a nie zastępuje ich. Pracownik, który dowiaduje się o zwolnieniu z powiadomienia systemowego, zapamięta to na lata.
Wirtualny HR rozsypuje się, gdy brakuje któregokolwiek z nich:
Za większość rozczarowań odpowiadają trzy wzorce:
Warstwa automatyzacji w PeopleForce opiera się na wyzwalaczach, nie na przypomnieniach. Workflow może ruszyć ręcznie, po zmianie atrybutu pracownika, po zdarzeniu, według harmonogramu albo cyklicznie. Workflow harmonogramowane zaczepiają się o realne daty w cyklu życia pracownika: data zatrudnienia, data zakończenia współpracy, koniec okresu próbnego, urodziny lub rocznica pracy, każda z przesunięciem przed, w dniu albo po. To, co workflow potem robi, jest równie konkretne: przydziela zadania, wysyła maile, generuje dokument z szablonu, prosi o załącznik, zbiera formularz, tworzy wydarzenie w kalendarzu, uruchamia ocenę, odpala kolejny workflow albo wywołuje webhook.
Wokół tego stoi to, czego pracownicy dotykają na co dzień: katalog pracowników i struktura organizacyjna do samodzielnego przeglądania, formularze wniosków dla wszystkiego, co wymaga akceptacji, ewidencja urlopów z saldami widocznymi dla samego pracownika oraz podpis elektroniczny na umowach i aneksach, w Polsce przez integrację z Autenti. Pytania o zasady, które inaczej przychodziłyby pojedynczo, zamyka baza wiedzy Desk.
Od Core HR po zaawansowaną analitykę HR — zobacz, jak PeopleForce pomaga zespołom automatyzować procesy i oszczędzać nawet 80 godzin miesięcznie.